Trafiłem na fascynujący film na YouTube oraz zestaw badań naukowych, które tylko pogłębiają moją niechęć do cardio. Jako grubas który jednocześnie nie lubi spędzać godzin na ćwiczeniach, zwłaszcza monotonnych, z nieukrywaną przyjemnością zajmuję się hejterzeniem cardio jako protokołu ćwiczeń. (Nie hejterzę cardio uprawianego dla przyjemności i jako pretekstu do posłuchania podcastów czy muzyki, skok hormonów szczęścia po biegu jest prawdziwy i sobie czasem funduję) Branża fitness pchała zgodny z intuicją "model addytywny" w fitnessie: jeśli spalisz 500 kalorii na bieżni, twój dzienny wydatek energetyczny wzrośnie o 500 kalorii. To zgadza się z intuicją oraz z termodynamiką. "Nie ma tłustych maratończyków" i tak dalej.Tylko potem się okazywało że cyferki się nie zgadzały i nasze ciała nie są takim prostym piecem na węgiel: po dniach czy tygodniach spalenia na bieżni dodatkowych 7000 kcal wcale nie traciło się kilograma tłuszczu tylko o wiele mniej. Co oczywiście było potwornie…
No comments yet. Log in to reply on the Fediverse. Comments will appear here.